Uncategorized

Sen o Ameryce

…czyli dlaczego chcemy migrować do Stanów,  a nie gdzie indziej.

W przypadku Ojca to w sumie jeszcze nie spełnione dziecięce marzenie. Już jako chłopiec pochłaniał wszystkie bajki z Cartoon Network w oryginalnej wersji językowej. Od małego chciał w przyszłości mieć związek zawodowy z kompuerami. Jego fascynacja USA z wiekiem była coraz większa i większa. Pierwsze marzenie spełnił- jest programistą. Drugie jest w trakcie realizacji, choć chyba przerosło to jego oczekiwania, bo wcześniej wspominał, że chciałby odwiedzić i zwiedzić. Ale, że jest możliwość…

W przypadku Mamy jestekscytacjs. Ma mieszane uczucia, ale przeważają te pozytywne. W końcu jako małe dziecko marzyła, że przemierzy świat. Ale póki co udało jej się być tylko za kilkoma słupkami granicznymi ( z czego dwa na chwilę i nielegalnie, ale ćsiii:) ). Matka więc stara się do tego podchodzić do całej sytuacji jako do częściowej realizacji dziecięcego postanowienia. Rodzicielka lubi poznawać nowych ludzi i zwiedzać. Zawsze będzie wspierać Ojca i dzieci w realizacji marzeń.  I może liczyć na to samo. Mamie jest w sumie obojętne w jakim miejscu na świecie się znajdzie- najważniejsze, żeby być w komplecie. Mama ma dużo pomysłów,  mama sobie poradzi 😉

A dzieci? No cóż,  na szczęście czy nieszczęście dziatwa nie ma w tej kwestii za dużo do powiedzenia. W ich przypadku przyszłość pokaże czy rodzice podjęli słuszną decyzję. Ale kontakt z ludźmi z różnych kultur, nauka drugiego języka na pewno wyjdzie im na plus.

Tak więc za obupólną decyzją przygotuwujemy się do życia w Stanach. Ogólne rozpatrywaliśmy inne państwa anglojęzyczne, jednak Wyspy odpadły ze względu na przesyt ludnością polską. Z całym szacunkiem oczywiście dla wszystkich polskich migrantów tam żyjących- rozumiemy Was i pewnie bedziemy z czasem potrzebować kontaktu z takimi jak Wy (bo kto lepiej zrozumie rodaka jak nie rodak?), ale obecna sytuacja gospodarcza i społeczna w UE nas deliktnie mówiąc mierzi. Australii podziękowałam bardzo szybko ze wzgledu na faunę.  Sorry, ale w naszej rodzinie to ja zajmuję się wynoszeniem nieproszonych gości w postaci wszelkich stawonogów. I nie wyobrażam sobie, że nie mogę np. spokonie skorzystać z miejsca gdzie król piechotą chodzi, tylko muszę sie upewnić każdorazowo czy jakiś pan pająk nie postanowi mnie ugryźć w szanowne cztery litery. O strachu przed niebezpieczeństwami grażącym dzieciom nie wspomnę. To nie na moje nerwy. Choć nie ukrywam, że chciałabym kiedyś polecieć tam na jakiś urlop i zobaczyć te wszystkie śmieszne zwierzątka

Z nieanglojęzycznych krajów myśleliśmy o Chinach. Może kiedyś,  kto wie?

Tak więc postanowiliśmy że na naszym celowniku będzie USA. Bo właściwie to czemu nie spróbować tam żyć i posmakować prawdziwej amerykańskiej kultury,  a nie znanej tak z telewizji, czasopism czy Internetu. Szczególnie jeśli teraz mamy taką możliwość?  Wiecie to trochę jakby oglądać na wystawce pysznie wygladajace ciastko, ślina leci i oczy się szklą, a my jesteśmy odzieleni szybą. Aż tu nagle wychodzi pani ekspedientka i daje nam to ciastko do ręki. Może Wy nie, ale ja bym sie nie oparła pokusie i zjadła chociaż kęsa. Stany też trzeba spróbować. Bo w sumie życie należy smakować!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s