Uncategorized

Dążyć do celu

W poprzednich wpisach niejednokrotnie wspominałam, że razem z Ojcem już od dawna myśleliśmy o wyjeździe do Stanów. Szukaliśmy różnych sposobów,  sprawdziliśmy jakie one dają możliwości.  Na początku liczyliśmy na to, że Tacie uda się wygrać zieloną kartę w loterii wizowej. W następnym roku spróbowaliśmy już oboje (wyrobiłam w końcu paszport). Kiedy po raz kolejny się nie udało, luby mój zaczął szukać innyej drogi. Jako, że jest on pracownikiem korporacyjnym i jego grupa ściśle współpracuje z klientami z USA zaczął zbierać od nich recenzje. Wcześniej jednak nakreślił konkretny cel i argumentował. Klient wyszedł z propozycją do góry o transfer Ojca.

No i się zaczęło.  Początkowo wszyscy byli na tak, ale w pewnym momencie sprawa stanęła w miejscu za sprawą jednej osoby… Która Jednak sama jest imigrantem. Klienci i współpracownicy mocno popierali Ojca i przekonali upatciucha do podjęcia ostatecznej decyzji.

Obecnie firma wyszła z procesem wizowym i czekamy na telefon z Ambasady. Ponoć spotkanie to zwykła formalność. Oby;)

Wiąże się z tym jeszcze jedna rzecz, ale uchylę rąbka tajemnicy w następm wpisie;)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s