dziecko

Bij mnie, poniżaj!

Słońce ma się ku zachodowi. Oboje są zmęczeni po całym dniu. Jednemu z nich coś się posypało w robocie, a deadline tuż tuż. Drugie jest w słabszej kondycji – od rana nie w sosie i wszystko z rąk leci. Siedzą obok siebie, coś tam jedzą i piją i patrzą  w telewizor. Jednemu z nich wymsknęła się szklanka z napojem i to tak niefortunnie, że pochlapało ubranie, dywan i sofę. Dla drugiego to już było za dużo… „O ty paskudo! Już dawaj, zerwę z ciebie te majtki”- mówiąc to przechodzi do czynu. „Niegrzeczna/y! Jak Ci przywalę w tyłek…” Klaps! „O tak, bij mnie! Poniżaj! Mów mi brzydkie slowa!”-  odkrzykuje drugie…

Tak mógłby wyglądać scenariusz jakiejś gry wstępnej lichej klasy pornola. Ale wróć.  Zmieńmy jedną osobę na dziecko. Końcówka nie wyglądałaby by już tak zachęcająco.

Dla dziecka jesteś autorytetem, pierwszym wzorem. Też może mieć gorszy dzień, tak jak Ty. Ale ono nigdy,  przenigdy nie będzie się domagało takiego traktowania. Klapsom mówimy nie!

Ja wiem, rozumiem, że mogło cały dzień dać popalić.  Że możesz mieć ochotę je wysłać na księżyc. Ale borze szumiący – wpierdzielenie nie jest rozwiązaniem problemu. To oznaka Twojej słabości,  bo to Ty już nie wytrzymałeś/aś i postanowiłeś rozładować napięcie w ten sposób.

Ale powiem Ci coś. To nie zadziała, choć pozory mogą wskazywać, że ta metoda jest skuteczna. Dziecko z czasem będzie żyć w strachu przed nieoczekiwanym wybuchem i zacznie się zamykać. Może zacząć kłamać w żywe oczy, po to byś usłyszał to co chcesz usłyszeć. Niby ułożysz sobie pociechę, ale ono w tajemnicy  będzie robić to co zbronione…W końcu zakazany owoc smakuje najlepiej; ) Będzie Ci posłuszne, ale ze strachu.

Wiesz co, jak masz dość i widzisz co sie święci, to lepiej wyjdź z pokoju. Weź kilka oddechow. Zdystansuj się. Odsapnij. Postaw się na jego miejscu. Chciałbyś by np. Twój szef, teamlider, ktokolwiek kto jest  Twoim autorytetem nagle wstał i Ci wpierdolił, bo np. źle uzupełniłeś dane, a on ma  gorszy dzień i znalazł pretekst do rozładowania swoich emocji? Raczej nie, co?

Z resztą, możesz pomyśleć, że przyszła jakaś baba i bredzi tu jakby się szaleju najadła. To może słowa kogoś znanego Cię przekonają

Dob­ry wycho­waw­ca, który nie wtłacza a wyz­wa­la, nie ciągnie a wzno­si, nie ug­niata a kształtu­je, nie dyk­tu­je a uczy, nie żąda a za­pytu­je – przeżyje wraz z dziećmi wiele nat­chnionych chwil.

Kochaj i da­waj przykład.

Zapnij guzik, dlaczego masz buty zabłocone, czy odrobiłeś lekcje, pokaż uszy, obetnij paznokcie. I to nas uczy po trochu unikać, kryć się – nawet jeśli nic złego nie zrobiliśmy. A kiedy przypadkiem spojrzą, czekamy zaraz na jakąś uwagę.”

Janusz Korczak – Fragmenty utworów: Kiedy znów będę mały, Warszawa1978 s.167

„Bo dorosłemu nikt nie powie: ‚Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli, a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.”

Janusz Korczak – Kiedy znów będę mały. W: Fragmenty utworów, Warszawa1978 s.181

Nie? Jeszcze nie dociera? To popatrz na te spoty

Tu niekoniecznie bicie, ale efekt w przyszłości bardzo podobny

Chyba marzeniem każdego rodzica jest wychowanie dziecka tak, by w życiu było samodzielne, pewne siebie i osiągnęło sukces. Twoje dziecko, to cząstka Ciebie- nie zapominaj o tym. Patrząc na nie, patrzysz na siebie…

I bardzo ważna rzecz- tak sama byłam bita. Czy mi się zdarzyło dać klapsa? Tak, niestety tak i jest mi z tym paskudnie. To było kiedy byłam w zaawansowanej ciąży. Syn na spacerze się wyrwał i uciekł i prawie potrącił go samochód. Później miał kilka innych wybryków, ale dostał po tym kiedy w ataku histerii kopnął mnie w brzuch… Kiedy zasypiał, tulilam i głaskalam. On zasnął, a ja popłakalam się jak bóbr…

Wpis ten powstał w reakcji na artykuł autorstwa Zbigniewa Stwarowskiego

Zdaję sobie sprawę, ze tekst jest kontrowetsyjny. Może specjalnie by zwrócić większą uwagę społeczeństwa. Wywołać lawinę reakcji. Jednak autor, politolog – powinien skonsultować się przy pisaniu z psychologiem dziecięcym – wtedy by może się zastanowił pięć razy zanim by się wypowiedział na ten temat. Bo prawa rodzicow do wychowywania dziecka to jedno, ale kiedy chcemy  napisac coś rzetelnego warto spojrzeć na problem z rożnych perspektyw. Nota bene- z całym szacunkiem- artykuł czytało mi się bardzo ciężko. Taki jeden wielki bełkot.

#KOCHAMNIEBIJE

Reklamy

2 thoughts on “Bij mnie, poniżaj!

  1. Porusza pani bardzo ważny temat, o którym ostatnio jest zresztą dość głośno – mianowicie „bicie dzieci”. Ja na szczęście nie byłam bita (no nie liczmy tych dwóch razów, kiedy rodzice już po prostu wychodzili z siebie 😉 ) i tak samo w przyszłości nie chciałabym bić swoich dzieci. Uważam, że o tym trzeba rozmawiać, bo mnóstwo osób zdaje się wciąż myśleć, że takie metody naprawdę skutkują :/.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s