Zdrowie i uroda

#30 DNI BEZ DRESU – czyli metamorfozy

Jakiś czas temu zapraszałam Was do wzięcia udziału w „zabawie” w tym wpisie. Lada moment ruszy 3 tydzień od kiedy podjęłam się wyzwania, które wbrew pozorom wymaga więcej pracy niż nazwa wskazuje. Bo oprócz porzucenia dresu w każdym tygodniu zmienia się temat, na którym bardziej się skupiamy. W dzisiejszym wpisie chcę Wam pokazać podsumowanie pierwszych dwóch tygodni.

Tydzień pierwszy – włosy

W pierwszym tygodniu miałyśmy za zadanie skupienie się na włosach. Szeroko pojętych włosach, czyli depilacje, skubanie, farbowanie, układanie. U mnie zaczęło się skromnie, bo porzuciłam fryzurę na cebulę. Z resztą popatrzcie, bo dzisiaj zaprezentuję Wam zdjęcia,  których wcześniej nigdzie nie publikowałam. Bo kto by chciał patrzeć na obrazek nędzy i rozpaczy?;)

Przed wyzwaniem mój domowy look prezentował się tak:

Serio, żal dupę ściska i łza się w oku kręci jak na to sama patrzę.  Ale hola! Popatrzcie teraz ja zmieniało się to w czasie wyzwania


Jak widać,  porzuciłam fryzurę smutnej kury oraz stracha na wróble i dałam im odpocząć od gumki. No i przekonałam się, że mimo dwojki dzieci można chodzić w rozpuszczonych, nawet tych długich;)
Tydzień 2 – makijaż

Przyznaję się bez bicia, zaczęłam się malować w ostatniej klasie liceum i trwało to na studiach. Chociaż częściej było to coś tylko delikatnego, bo miałam ładną cerę i podkreślałam tylko oczy. Potem zaczełam uprawiać rożne sporty i ze względu na to częściej chodziłam tak jak natura mnie stworzyła. Po urodzeniu się dzieci malowałam się od święta, bo zawsze kończyło się na palcu w oku lub rozmazaniu. Więc zaraz zmywałam. Tym razem jednak się nie poddałam. Przeprosiłam się z kosmetyczką,, która była poważnie wybrakowana. W czasie pierwszego tygodnia zrobiłam drobne zakupy, co by ją trochę wypchać;)

Stan kosmetyczki przed wyzwaniem

Kosmetyczka w trakcie wyzwania

A teraz moje próby przypomnienia sobie podstaw makijażu


Nie wiem jak wwygląda ale kiedy popatrzyłam na te zdjęcia to byłam w lekkim szoku, jak niewiele trzeba by podkreślić swoją urodę. A to jeszcze nie koniec, bo dopiero się rozkręcam… Dziewczyny z grupy dają mocnego kopa mobilizacyjnego;) 
P.S. Najtrudniejsze w tym wszystkim było ogarnięcie i przyzwyczajenie się do fotek z rąsi, to jest selfie. Masakra jakaś dla mnie, stąd jakość zdjęć nie powala na kolana;)
Jeśli Ci się podobało to koniecznie zacznij obserwować mnie na fb lub instagramie, a bedziesz na bieżąco;)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s